Prowadząc firmę, przedsiębiorcy często zmuszeni są do odbywania podróży służbowych zarówno krajowych, jak zagranicznych. Z reguły są one związane z nawiązywaniem nowych kontaktów biznesowych, pozyskaniem klientów, zawarciem umów, a co za tym idzie - z rozwojem przedsiębiorstwa.
Z badań dla Towarzystwa ubezpieczeniowego Mondial Assistance wynika, że na zagraniczne wakacje w 2018 roku wyjedzie ok. 7,5 mln Polaków. Najpopularniejszymi kierunkami będą Hiszpania, Chorwacja, Grecja, Włochy i Bułgaria. Tam znajdziemy słońce, ciepłe morze oraz wakacyjną nudę. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze niemal 30 temu taka „normalność” była marzeniem, a odpoczynek podczas wyjazdu na Zachód uchodził za marnotrawstwo czasu i pieniędzy. „Wychylałem się, wychylałem, ale nie wyskoczyłem” – zapisał w księdze pamiątkowej „Batorego” Antoni Słonimski. Sławny poeta i znakomity felietonista podczas wycieczki „Szlakiem norweskich fiordów” zachował się inaczej niż kilku turystów. Niezrażeni temperaturą wody skoczyli z pokładu, by wpław dostać się na brzeg kapitalistycznego kraju. Zapewne z rejsu nie wróciłoby więcej wycieczkowiczów, gdyby statek zawijał do portów. Ale władza ludowa nie miała złudzeń co do obywateli, dlatego w latach 60. podczas wycieczki „Szlakiem norweskich fiordów” „Batory” nigdy nie wpływał do portów. Słonimski lubił się wychylać nie tylko z pokładu statku wycieczkowego, ale także w życiu politycznym, lecz do zimnej wody nie musiał skakać. Sława i pozycja społeczna powodowały, że w następne wakacje miał szansę znów otrzymać paszport, czego mógł mu szczerze zazdrościć statystyczny Kowalski. W 1951 roku pozwolenie na odwiedzenie kraju kapitalistycznego otrzymało zaledwie 1890 osób. Pięć lat później, podczas politycznej odwilży, gdy ZSRR zaczął wypuszczać swoich obywateli na zagraniczne wycieczki, również w PRL zliberalizowano politykę paszportową. Czytaj też: Zarabianie na sentymentach Nowy I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka godził się wydawać paszporty Polakom, którzy spełniali wymagające kryteria. Jeżeli ktoś chciał wybrać się do kraju kapitalistycznego, musiał zdobyć zaproszenie od znajomego lub krewnego. Potem należało wypełnić wniosek, wpisując, gdzie oraz po co się jedzie. Dołączyć do niego wiele zaświadczeń, w tym także te z zakładu pracy. Najważniejsza jednak okazywała się pisemna deklaracja zapraszającego, że pokryje koszty podróży gościa i zapewni mu utrzymanie. Bez niej wydanie paszportu kosztowało nie tysiąc, tylko 5 tys. złotych, co stanowiło równowartość czterech miesięcznych pensji przeciętnego Polaka. Pierwszy wagon restauracyjny Polskiego Biura Podróży Orbis w pociągu Polskich Kolei Państwowych do Paryża. 1947 rok Fot.: PAP Dokumenty odnosiło się do Wydziału Paszportowego Komendy Wojewódzkiej MO. Decyzja często bywała odmowna. Zwłaszcza jeśli ktoś chciał pojechać do Republiki Federalnej Niemiec, uważanej za największego wroga PRL. „W 1966 r. w celach prywatnych wypuszczono tam prawie 7 tys. osób, przy czym za turystów MSW uznało jedynie dziewiętnastu z nich” – opisuje Paweł Sowiński w książce „Wakacje w Polsce Ludowej”. Wobec planów zwiedzenia innych krajów demokratycznych wykazywano w MSW większą tolerancję, co nie oznaczało, że władza ludowa zamierzała rozpieszczać obywateli. Kiedy już wyrażała zgodę na wydanie paszportu, to z zastrzeżeniem, że jego właściciel może legalnie kupić w PKO po oficjalnym kursie jedynie 10 dolarów. Dewizy były zbyt cenne, by marnować je na turystyczne fanaberie. Wspomnianą kwotę udostępniano ze względów humanitarnych, wskazując, że należy ją wydać na zakup napojów. O fundusze na żywność turysta musiał zatroszczyć się sam. Dlatego o wiele wygodniej i bezpieczniej było wyjechać na zorganizowaną wycieczkę z Orbisem lub innym państwowym biurem podróży. Łatwiej było wtedy dostać paszport i niepotrzebne było zaproszenie. Skład wycieczki kompletowano kilka miesięcy, po czym wyznaczano jej kierownika, a papiery przesyłano do biura paszportów MSW. Proces rekrutacji nadzorował Główny Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki. Powoływana przez niego komisja kwalifikacyjna weryfikowała listy wycieczkowiczów, mogąc skreślić z niej każdego wedle własnego uznania. Niezbędne było więc posiadanie wpływowych znajomych. Kontrola NIK w Orbisie wykazała, że na 3878 uczestników wycieczek morskich 35 proc. uzyskało miejsce na podstawie osobistej protekcji pracowników biura podróży. Dzięki znajomościom pracującego w krakowskim magistracie brata Tomasz Strzyżewski, specjalista od naprawy sprzętu AGD, pojechał z Orbisem do Egiptu. W drodze powrotnej na lotnisku w Nikozji oddalił się od grupy i ukrył w toalecie. Przeczekał tam, a po wyjściu pierwszego napotkanego policjanta poprosił o azyl polityczny. Chwilę potem pięciu cypryjskich mundurowych zawlokło go na pokład samolotu do Warszawy. Pechowy uciekinier tłumaczył potem funkcjonariuszowi SB, że padł ofiarą nieporozumienia. Dzięki temu nie poniósł konsekwencji. Kilka lat później, w marcu 1977 r., Strzyżewski, zabrawszy tajne materiały urzędu cenzorskiego, uciekł do Szwecji z paszportem indywidualnym, również załatwionym przez brata. Zobacz: Dobre, bo z Polski Wymuszanie na ludziach korzystania z wyjazdów organizowanych dawało możliwość zachowania lepszej kontroli. Zwłaszcza że w latach 1960–1965, jak podaje Dariusz Stola w artykule „Międzynarodowa mobilność zarobkowa w PRL”, z wczasów na Zachodzie nie wróciło 6289 indywidualnych turystów, a kolejne 3 tys. przedłużyło pobyt po terminie upłynięcia ważności paszportu. Siedziba Orbisu w Warszawie, 1951 rok. Fot.: PAP Jadąc z biurem podróży, obywatel nie musiał mieć przy sobie dokumentu potwierdzającego tożsamość. „Podczas podróży do celu oddawano je tzw. nosicielom paszportów” – opisuje Paweł Sowiński. Często pojedyncze dokumenty zastępowano jednym paszportem zbiorowym, dla wszystkich uczestników wycieczki. Turyści dostawali do ręki jedynie tzw. wkładki paszportowe, co oznaczało, że indywidualnie nie przekroczą żadnej granicy. W grupie zwykle jechał przynajmniej jeden tajny współpracownik organów bezpieczeństwa PRL. Do jego obowiązków należało obserwowanie towarzyszy podróży i odnotowywanie, co robili. Takim zajęciem parał się szermierz Jerzy Pawłowski. Został zwerbowany przez Wojskowe Służby Wewnętrzne i pod pseudonimem „Szczery” pisał raporty o towarzyszach zagranicznych wojaży. Inna sprawa, że „Szczery” – jak podał po zapoznaniu się z zachowanymi donosami Ireneusz Pawlik w książce „Jerzy Pawłowski – szpieg w masce” – pisał raporty głównie po to, by załatwić porachunki z tymi, którzy mu podpadli. Opisał między innymi, jak popularny spiker sportowy Jan Ciszewski okantował na 200 dolarów jubilera w Brukseli. A wszystko dlatego, że podczas poprzednich wycieczek to „Szczery” był głównym dostawcą złota dla wspomnianego rzemieślnika i pragnął pozbyć się konkurenta. Po takim donosie MSW mogło zakwalifikować obwinianego do kategorii osób „naruszających dobre imię polskiej turystyki” i wciągnąć na listę tych, którzy po powrocie do kraju drugi raz paszportu już nie dostawali. Wydostanie się choć na chwilę za żelazną kurtynę dawało każdej obrotnej jednostce szansę na osiągnięcie pokaźnych zysków. Jerzy Pawłowski po pokonaniu w finałowym pojedynku na igrzyskach w Meksyku radzieckiego zawodnika, Marka Rakity, wracał do ojczyzny nie tylko ze swoim złotym medalem. Miał ich całkiem sporo, odkupionych po okazyjnej cenie od organizatorów zawodów. Nie dowiózł jednak pamiątek do ojczyzny, sprzedał je podczas przesiadki w RFN. „Zarobiłem na czysto blisko 400 dolarów” – wspominał. Dorzucił trochę zdobytych wcześniej „zielonych” i kupił sobie w RFN mercedesa. Pozwolenie na sprowadzenie auta do kraju wyprosił potem u premiera Cyrankiewicza. Czytaj także: Kapitalizm się nam spodobał, choć nie wszystkim O wycieczce na Zachód marzyło coraz więcej osób, co przekładało się na liczbę podań o paszport. Wedle statystyk prowadzonych przez straż graniczną pod koniec rządów Gomułki, pomimo wielu decyzji odmownych odnotowywano prawie 200 tys. wyjazdów zagranicznych rocznie, choć na Zachód wypuszczano każdego roku nie więcej niż 70 tys. ludzi. Głównie członków partyjnej nomenklatury, sportowców, artystów, naukowców, inteligentów pracujących oraz... szpiegów. Niedługo po dojściu do władzy I sekretarz KC Edward Gierek zliberalizował zasady wydawania paszportów. Dzięki temu każdego roku odpocząć od PRL za granicą mogło ponad pół miliona Polaków. Ich wakacje wyglądały pracowicie. „Wiedza o tym, co, gdzie i za ile można dobrze sprzedać i kupić, była najważniejszym kapitałem polskich turystów” – zauważa Dariusz Stola. „Polscy turyści bez trudu spostrzegali różnice w zaopatrzeniu sklepów, różnice kursów wymiany, różnice cen i jakości towarów w Polsce i odwiedzanych krajach” – dodaje. Gdy zarobki miesięczne przeciętnego Polaka nie przekraczały 4 tys. zł, wpisowe w biurze podróży wynosiło ok. 15 tys. zł, a tzw. promesa dolarowa dla czteroosobowej rodziny 25 tys. zł, co znaczyło, że wycieczka po prostu musiała się zwrócić. Wedle notatki sporządzonej w 1973 roku przez Biuro Paszportów MSW uczestnicy wycieczki do Egiptu, zorganizowanej przez Juventur, wieźli ze sobą: „68 kryształów, 38 żelazek elektrycznych, 21 zegarków Ruhla, 17 wentylatorów itp.”. Wartość sprzętu oszacowano na 53 tys. złotych. Co ciekawe, z powrotem polscy turyści przywieźli przedmioty, głównie ze złota, warte ok. 500 tys. złotych, co i tak przedstawiało się skromnie. Kiedy 9 maja 1973 r. celnicy w Gdańsku przeprowadzili rewizję bagaży pasażerów transatlantyku „Stefan Batory” powracającego z rejsu do USA, znaleźli łącznie ok. 1,1 mln dolarów. „Nieraz sprzedawano to, co mieściło się w normach wywozowych, kilka swetrów, dziesięć sztuk papierosów czy parę kilogramów jedzenia. Zdarzało się, że wycieczkowicze sprzedawali rzeczy osobiste, wywożone niekoniecznie z myślą o handlu” – opisuje Paweł Sowiński. Z kolei przedmioty kupione na Zachodzie odsprzedawano po powrocie znajomym, handlarzom na bazarach lub wystawiano w komisie. Popularne były ogłoszenia w prasie. Bardzo szybko nauczono się też wyjeżdżać tak, by jak najmniej wydać. Aleksander Jerzy Wieczorkowski, dziennikarz „Trybuny Ludu”, po raz pierwszy jechał na Zachód w październiku 1975 roku. Podróżował po RFN razem z muzykami Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Narodowej. Gdy dyrygent Witold Rowicki zorientował się, z jakim amatorem ma do czynienia, „ryczy na cały autokar, że mamy wśród nas frajera, który nie dość, że przyjechał bez kochera, talerza, noża, widelca, łyżeczki, suchej kiełbasy i puszek, to w dodatku kupuje w najdroższych sklepach!” – zanotował Wieczorkowski we wspomnieniach „Mój PRL”. Potem w liście do żony opisywał ich pobyt w kolejnych miejscach: „Orkiestra podzielona na grupy instrumentów pitrasi w pokojach na kocherach, smyczki śmierdzą wieprzowiną w sosie własnym, blacha dorszem w pomidorach, a może odwrotnie. Smród w całym hotelu. Recepcjoniści patrzą na nas jak na dzikusów i słusznie”. Przez cały rok 1980 podania o zgodę na wakacyjny wyjazd na Zachód złożyło ponad 800 tys. osób, pozwolenie dostało blisko 90 proc. Był to absolutny rekord. W tym czasie gospodarka PRL waliła się w gruzy i państwo stało na skraju bankructwa z powodu zadłużenia, zbuntowane społeczeństwo założyło zaś związek zawodowy „Solidarność”. Zobacz też: Wyścig z długiem Zagraniczne wakacje dawały szansę nie tyle odpoczynku od trudnej sytuacji, ile zarobku, zdobycia poszukiwanych towarów lub ucieczki z komunistycznego kraju. W latach 1976–1980 wolność wybrało ok. 35 tys. turystów. Ponad 150 tys. przedłużyło nielegalnie pobyt, żeby pracować na czarno. Ryzyko opłacało się w momencie, gdy czarnorynkowy kurs dolara był już kilkanaście razy wyższy od oficjalnego. Nawet kilka „zielonych” dawało poczucie bogactwa. Na Zachód wieziono wyroby ze złota i bursztynu, wódkę, skóry z lisów, stare książki. Przywożono przede wszystkim dolary, ale też zegarki elektroniczne, kalkulatory, gumy do żucia i w zasadzie wszystko, co dawało się łatwo spieniężyć. Dostępność paszportów przyniosła narodziny gangów przemytniczych, parających się przerzucaniem towarów przez granice. Według szacunków MSW działało w nich kilkadziesiąt tysięcy osób. Nim Gierek stracił posadę I sekretarza KC, przez dekadę zachodni świat z bliska obejrzało sobie 4,2 mln Polaków. Co oznaczało, że na własne oczy przekonali się, jakie są różnice między kapitalizmem a realnym socjalizmem. Na niewiele się zdało przykręcenie śruby przez generała Jaruzelskiego. Po wprowadzeniu stanu wojennego liczba wydawanych pozwoleń na wyjazd do krajów kapitalistycznych spadła o 85 proc., co nie zapewniło wzrostu sympatii rządzącym. I wiadomo, jak to się skończyło.
Najważniejsze zmiany w wynagrodzeniach i Kodeksie pracy od 2023 r.! Podróż służbowa członka zarządu może stanowić koszt uzyskania przychodu dla firmy, nawet w przypadku gdy członek ten nie jest ona jej pracownikiem. Nie wiesz jak koszty takie rozliczyć w ramach prowadzonej spółki? Artykuł odpowie na Twoje pytanie.

Upadł turystyczny gigant Thomas Cook! Jak to się stało? Czy polscy turyści są bezpieczni? W jakiej kondycji są polskie biura podróży?Bankructwo turystycznego giganta, biura podróży Thomas Cook, to prawdziwe trzęsienie ziemi w tej branży. Jego skutki mogą odczuć turyści na całym świecie. Klienci różnych biur podróży korzystali z samolotów, autokarów, czy hoteli Thomasa Cooka. Neckermann Polska, biuro podróży powiązane kapitałowo z Thomasem Cookiem, już uspokaja klientów, że on pieniądze ma i jest wypłacalny. Ale jaka tak naprawdę jest kondycja polskiej branży turystycznej i czy można przewidzieć upadek biura podróży? O tym jak gigantyczna katastrofa spotkała turystyczny biznes niech świadczy fakt, że z powodu ogłoszenia bankructwa Thomasa Cooka w najdalszych zakątkach świata utknęło osób. Brytyjskie władze – „ofiarami” bankructwa Cooka jest turystów z Wysp, bo firma ma w Wielkiej Brytanii siedzibę – mówią bez ogródek, że zanosi się na „największą akcję repatriacyjna od II Wojny Światowej”. I że sprowadzanie tej armii turystów do domu zajmie kilka również:Święty spokój kierowcy w dobie wysokiej inflacji? Bezcenny. Jak można (spróbować) ograniczyć koszty eksploatacji samochodu? I ile to kosztuje? [NOWOCZEŚNI MOBILNI]Jest plan na wakacje za granicą? Jest też problem: wysokie ceny i słaby złoty. Dwa sposoby, by nie dać się złapać w sidła kursowe [MOŻNA SPRYTNIEJ]Cyberbezpieczeństwo w bankach: technologie przyszłości. Jak zmieni się świat bankowości? [BANK NOWOŚCI]W poniedziałek zamiast katalogu wycieczek, klientów wita na stronie firmy komunikat o niewypłacalności:W reakcji na upadłość konkuretna na giełdach w górę poszły kursy największych firm turystycznych (np. TUI) oraz linii lotniczych, z którymi Thomas Cook konkurował na rynku przelotów czarterowych. Inwestorzy liczą, że to okazja na przejęcie klientów nie prowadziło działalności w Polsce. Ale to nie znaczy, że bankructwa nie odczują nasi turyści: Polscy często korzystają z tych samych hoteli czy autokarów, co klienci Thomasa Cooka. Do grupy kapitałowej Thomas Cook należy Neckermann Polska, ale to oddzielna firma, więc upadłość Cooka nie rzutuje bezpośrednio na obsługę polskich podróży bankrutowały, bankrutują i będą bankrutować. W Polsce jesteśmy już mocno naznaczeni „kolapsami” touroperatorów, które mocno wryły się w pamięć i świadomość konsumentów. Wystarczy wspomnieć spektakularne upadki biur El Greco (2004 r.), Orbis Travel (2010 r.), Triada (2012 r.), czy Alfa Star (2015 r.). Ściąganiem turystów z plaż w takich przypadkach zajmuje się delegowany do tego urząd – u nas są to urzędy Marszałkowskie, w Wielkiej Brytanii Urząd Lotnictwa u nas: Prześwietliliśmy umowy największych biur podróży w Polsce. Leżaków było za mało? Sąsiad chrapał za ścianą? Możesz walczyć o pieniądze!Czytaj też: Wakacje to dla ciebie głównie wydatki? Otóż na wakacjach można też całkiem nieźle… zarobić! Turystyczny biznes na giełdzie: są zyski i dywidendyThomas Cook upadł przez… Brexit, zmiany klimatu i gospodarkę doprowadziło do upadku najstarszego biura podróży na świecie i to w czasach dobrej koniunktury na rynku, gdy w sezonie trudno o wolne miejsce w hotelach? Thomas Cook popełnił błąd, który wykończył niejedną firmę – przeinwestował, przeholował z zadłużeniem, którego nie był w stanie ani pokryć przychodami z rezerwacji miejsc przez turystów, ani zrefinansować na sensownych miejsc w hotelach (szczególnie tych dobrych) i samolotach jest ograniczona, dlatego firmy turystyczne rezerwują je – i płacą za to – jeszcze na długo przed sezonem w ramach tzw. kontraktów gwarancyjnych. Te mniejsze płacą z własnej kieszeni, a giganci – często pożyczają pieniądze, nie angażując własnego reszta to walka o to, by liczba klientów pokryła liczbę założonych rezerwacji, zaś ceny pokryły koszt zaciągniętego długu i marżę. Historia Thomasa Cooka pisana jest przez wydarzenia polityczne, a dokładnie przez Brexit. Kto wie czy nie jest to właśnie pierwsza ofiara Brexitu. Firma już przed sezonem raportowała, że spada liczba rezerwacji, bo – zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami – Wielka Brytania miała być od 30 marca poza Unią Europejską. Brytyjczycy nie byli pewni tego na jakich zasadach będą podróżować i czy będą mieli pracę po Brexicie, więc wstrzymywali decyzje o też: Jak zostać hotelowym VIP-em? Ile pieniędzy muszę wydać, żeby nocować za darmo?Główny właściciel koncernu Thomas Cook, chiński konglomerat finansowy Fosun, dosypał w sierpniu 900 mln funtów, czyli 4,3 mld zł. Ale dla banków to było ciągle mało, a przychody z rezerwacji były poniżej oczekiwań. Konsorcja, które kredytowały Thomasa Cooka, poprosiły o zwrot dodatkowych 200 mln funtów. W weekend trwały nerwowe negocjacje, rozważano rządową pomoc. Ale na koniec szef brytyjskiego MSZ powiedział, że rząd nie pomoże, bo na szali nie leży żaden strategiczny interes poniedziałek nad ranem negocjacje z pożyczkodawcami zakończyły się fiaskiem. Ale to nie wyczerpuje odpowiedzi na pytanie, dlaczego Thomas Cook upadł. Zdaniem branżowych analityków do bankructwa Thomasa Cooka przyczyniły się zmiany klimatyczne, czyli tegoroczna fala upałów. Było tak gorąco, że ludzie woleli zostać u siebie niż lecieć do jeszcze cieplejszych ta ostatnia hipoteza okazała się prawdziwa, to byłaby to zapowiedź grubszych kłopotów branży turystycznej. Jeśli podróżowanie na drugi koniec świata wyjdzie z mody ze względu na koszty klimatyczne i dodatkowe podatki nakładane na turystykę, to w tej branży będzie nie lada rewolucja. W Szwecji już w tym roku mocno spadła liczba wyjazdów zagranicznych, bo obywatele – nie chcąc narażać się na wyrzuty sumienia i docinki sąsiadów, że przyczyniają się do gotowania Ziemi – wypoczywali w się też hipoteza, że w XXI wieku na tyle łatwo samodzielnie zorganizować sobie wakacje (są porównywarki cen hoteli, firmy lotnicze otwierają możliwość zakupu biletów na loty czarterowe nie tylko biurom podróży, ale i indywidualnym osobom), że biura podróży są pod coraz większą presją kosztową – jeśli ich wycieczki nie będą dużo tańsze, niż te, które turysta może sobie sam „zmontować” przez porównywarkę, to popyt będzie linie i rezerwację na AirBnB, czy innych portalach rezerwacyjnych to poważny trend, który może ograniczyć w dłuższym terminie zyski firm. Na razie po wynikach nie widać, żeby Polscy konsumenci zmieniali nawyki, ale moim zdaniem touroperatorzy już teraz powinni zacząć transformować swój biznes, bo inaczej staną się reliktami poprzedniej też: Mamy wykres, który pokazuje kiedy wycieczki są najtańsze. Różnice sięgają 1000 zł na rezerwacji!źródło: biura podróży – studium przypadku(ów)Historia jest nauczycielką życia, więc sprawdziliśmy dlaczego upadały największe biura podróży w Polsce i czy ich los może być dla nas wskazówką na początek bardzo nietypowy przypadek biura El Greco. To już zamierzchłe czasy sięgające 2004 r. Klienci, którzy byli na wczasach w Egipcie mieli wracać do Polski miejscowymi, czarterowymi liniami Flash Airlines. Ale w trakcie ich urlopu rozbił się jeden z samolotów tych linii – zginęło 148 osób. W tak krótkim czasie nie było wiadomo co przyczyniło się katastrofy (ostatecznie przyjęto, że powodem były i usterki techniczne i błędy ludzkie), ale psychologia wzięła górę: turyści powiedzieli, że oni na pokład żadnej maszyny należącej do Flash Airlines nie wsiądą. Biuro podróży powiedziało, że jak tak, to oni nie mają pieniędzy żeby zapewnić inny transport. I ogłosiło bankructwo. Na marginesie to pokazało jak łatwo firmie turystycznej stracić płynność Travel – to jedna z najbardzej znanych polskich marek podróżniczych. Grupę Orbis z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli biurem podróży, przejęli Francuzi z hotelowej grupy Accor. Ich oczkiem w głowie były hotele, a nie wyjazdy turystyczne, więc w końcu sprzedali przynoszący dziesiątki milionów złotych straty rocznie Orbis Travel funduszowi Enterprise właściciele chcieli tchnąć w Orbis Travel drugie życie, wymienili sporo kadr i mieli plany ekspansji. Ale szybko okazało się, że Orbis Travel ma nieporządek w papierach, a długi są większe niż sądzono. Negocjacje między byłymi, a nowymi właścicielami nie przyniosły rezultatu i firma musiała ogłosić plajtę. Być może dałoby się jej uniknąć gdyby nie splot nieszczęśliwych, losowych zdarzeń: 2010 rok był szczególny: wydarzyła się katastrofa Smoleńska, wybuchł wulkan Eyjafjallajokull, przez Polskę przetaczała się wielka fala powodziowa – ludziom nie w głowach były podróże i liczba rezerwacji ostatniego dużej bankructwa minęły 4 lata. Wtedy upadło Alfa Star, a turystów musiało przerwać wakacje i awaryjnie wracać do kraju. Powód? Utrata płynności finansowej – firma miała problem z uregulowaniem płatności za swoich klientów. Najwyraźniej też przeszarżowała z liczbą rezerwacji i gdy coś się zepsuło z dopływem nowych pieniędzy – w kasie zrobiło się bankrutowała, bo spółka-właściciel wpadła w ogromne długi. Na lodzie zostało podróżnych. W ubiegłym roku upadł mniejsze biura: krakowskie Olimp, wrocławskie Millennium Travel, a w tym roku poznańskie też: Awaria w wynajętym samochodzie i… rachunek na zł. Nie pomógł nawet sąd polubowny. Ale pan Marek nie odpuścił! I wygrał! A jak?Czytaj też: Przez spóźniony samolot pani Anna nie zdążyła się zameldować w apartamencie. Przepadła kasa za… pięć dni pobytu! Co na to jakiej kondycji finansowej są polskie biura podróży?Jak widać na przykładzie Thomasa Cooka, czy Triady – nie ma biura „za dużego, żeby upaść”, więc nie można napisać, że podróże z dużym, to gwarancja terminowego powrotu z wycieczki. W praktyce, o kondycji finansowej większości biur wiemy niewiele, a dowiadujemy się dopiero o tym z pierwszych stron gazet i wskazówek, ale tylko wskazówek może dostarczyć lektura sprawozdań finansowych. Problem w tym, że na GPW notowane są tylko akcje jednej firmy Rainbow Tours, a nie sądzę, żeby komuś chciało się przeglądać Monitory Gospodarcze i akta spółek w sądach rejestrowych, gdzie znajdziemy wyniki sprzed dwóch lat. Na szczęście w raporcie Rainbow Tours zebrane są najważniejsze dane na temat rynku turystycznego w Polsce. Wynika z nich, że kondycja trzech największych spółek wożących Polaków do ciepłych (albo zimnych) krajów jest dobra – firmy regularnie notują zyski i dodatnie przepływy ostatnich trzy największe firmy turystyczne zwiększyły swoich przychody o ponad połowę – do ponad 6,8 mld zł. Wyniki finansowe wyglądają tak (dane: raport roczny Rainbow Tours, raport „Wiadomości Turystyczne”):Itaka – 2016 r. – 51 mln zł zysku, 2017 r. – 23 mln zł, 2018 r. – 24,5 mln złRainbow Tours – 2016 r. – 27 mln zł zysku, 2017 r. – 36 mln zł, 2018 r. – 7,5 mln złTUI Poland – 2016 r. – 9 mln zł zysku, 2017 r. – 12 mln zł, 2018 r. – 33,4 mln złDanych finansowych na temat sytuacji biur podróży dostarcza Instytut Badań Rynku Turystycznego TravelDATA. To branżowa firma usługowa, która monitoruje rynek touroperatorów i śledzi ich od lat publikuje ratingi biur podróży, tak jak agencje ratingowe publikują oceny wiarygodności kredytowej państwa i firm. Rating ustalany jest na podstawie danych finansowych takich jak: przychody, zyski, ale też kapitały własne, suma gwarancji ubezpieczeniowej. Ocena AAA oznacza ekstremalną wiarygodność, a np. CCC możliwość kontynuacji działalności tylko przy sprzyjających warunkach. Ratingi za 2017 rok kształtują się tak:Czytaj też: Jak nie zbankrutować od leżenia na plaży, czyli finansowy niezbędnik na wakacjeA co z mniejszymi biurami? Niezależnie od wielkości o kondycji biura może sugerować ich obecność w którymś z biur informacji gospodarczej (to takie listy dłużników). Jedna z takich list – Krajowy Rejestr Długów – informuje, że w ich bazach jest prawie 500 rekordów związanych ze spółkami prowadzącymi biznes działalność biur turystycznych to wiele ryzyk, a najważniejsze z nich, wymienione w dokumentach to: zamieszki, wojny, nadzwyczajne zjawiska atmosferyczne, wybuch wulkanów itp.).Do tego koniunktura gospodarcza i ogólne nastroje społeczne – jeśli nie dręczą nas jakieś powodzie, susze, wierzymy, że poprawi nam się sytuacja finansowa, to chętniej wybieramy się na wakacje. Ale – jak czytamy w sprawozdaniu Rainbow Tours:„(…) w chwili obecnej zarówno zamachy terrorystyczne, jak i zagrożenia niepokojami społecznymi, permanentnie okupujące czołówki gazet i wiadomości, mają dużo mniejszy wpływ na decyzje o zakupie imprezy turystycznej niż to miało miejsce kilka lat temu”Tylko u nas: First minute czy last minute? Kiedy zaczynają rosnąć ceny wycieczek? Mamy dane! Tego nie powiedzą Wam w żadnym biurze podróżyMleko się rozlało. Jak wrócić do kraju? Załóżmy, że mimo zachowania ostrożności, nasz touroperator zbankrutował. Co wtedy? Możemy wracać na własną rękę, jeśli mamy pieniądze, ale czasami to po prostu niemożliwe – wszystkie loty są już września 2016 r. turyści są lepiej chronieni na wypadek upadłości organizatora wycieczki. To dlatego, że zaczął działać Turystyczny Fundusz Gwarancyjny (TFG), który w razie potrzeby pokryje koszty i sprowadzi podróżujących do Polski. Wcześniej marszałek województwa uruchamiał gwarancję ubezpieczeniową biura podróży i z tych pieniędzy opłacał koszty powrotu turystów do Polski. Ale bilety lotnicze są drogie, często liczba turystów liczona jest w tysiącach, a zaspokoić finansowo trzeba też tych, którzy zapłacili za wycieczkę, ale nie zdążyli na nią pojechać. Efekt był taki, że kasy z gwarancji notorycznie brakowało, a urzędnicy musieli z wojewódzkiej kasy sponsorować powroty klientów upadłych biur. Dlatego właśnie powstał fundusz TFG, który wziął ciężar finansowy na siebie, ale dopiero jeśli pula kasy z gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej touroperatora wyczerpie się. Składkę na jego działanie opłacamy przy każdej rezerwacji, jest to zryczałtowane 15 zł jeśli lecimy samolotem. Jeśli wycieczka jest autokarowa, to opłata wynosi 10 kwoty gwarancji ubezpieczeniowej, z której będą finansowane powroty klientów upadłego biura do kraju, określone są w rozporządzeniu – wynoszą równowartość euro, czyli nieco więcej niż milion złotych. To tyle co kot w Polsce gwarancje ma TUI – w wysokości 438,8 mln zł. W Itace jest to 260 mln zł, a w Rainbow Tours – 110 mln zł. Wyższa suma ma świadczyć o tym, że biuro podróży dużą wagę przykłada do bezpieczeństwa – wydaje więcej na składkę ubezpieczeniową, która jest dla klientów dodatkowym bezpiecznie wrócić z urlopu:Podróżuj z firmami o rozpoznawalnej nazwie i mającej przynajmniej kilkuletni staż. Statystycznie częściej bankrutują małe biura podróży, ale jak pokazuje przykład ostatnich godzin, nie ma na rynku firmy zbyt dużej, żeby to możliwe, sprawdź finanse firmy i jej opinie na forach – możliwe, że touroperator traci płynność finansową i np. turystom odmówiono zameldowania w jakimś hotelu, albo nie wpuszczono na pokład czy twój pobyt jest opłacony z góry – biuro pewne swojej sytuacji, nie czeka z rozliczeniem na koniec status biura w Ewidencji Organizatorów Turystyki i Przedsiębiorców Ułatwiających Nabywanie Powiązanych Usług sumy gwarancyjne zapewnione przez twoje zdjęcia: PixaBay

Obowiązki przedsiębiorcy turystycznego przed organizacją wyjazdu. W związku z wejściem w życie ustawy z dnia 26 listopada 2017 roku o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych, przedsiębiorca organizujący imprezę turystyczną musi wypełnić szereg obowiązków, aby zapewnić podróżnym ochronę zgodnie z
Coraz więcej rodziców wykorzystuje bon turystyczny w biurach podróży i płaci nim za rodzinne wyjazdy po Polsce. Dużo jest rezerwacji na majówkę, ale królują terminy wideo: 500 plus. Od lutego 2022 nowy nabór - wnioski tylko online Bon turystyczny to 500 zł na jedno dziecko, a w przypadku dziecka z niepełnosprawnością 1000 zł. Można nim zapłacić np. za kolonie, obóz dziecka, wycieczkę czy weekendowy wyjazd. Ważne, aby płatności bonem były za usługi hotelarskie lub imprezy turystyczne realizowane w Polsce przez podmioty wpisane na listę prowadzoną przez Polską Organizację Turystyczną (POT). - Jest w czym wybierać. Płatności w ten sposób przyjmuje ponad 30 tysięcy podmiotów turystycznych - mówi Krystyna Michałek, regionalny rzecznik ZUS województwa kujawsko-pomorskiego. Jak dodaje, bonem można płacić wielokrotnie aż do wyczerpania kwoty, nie później niż do końca września 2022 roku. Do tego czasu trzeba zapłacić bonem, zaś sama usługa może być zrealizowana nawet po tej turystyczny 2022. Te kierunki i terminy są najpopularniejszeCoraz więcej rodziców wykorzystuje bon turystyczny w biurach podróży. Na rezerwacji musi być zgłoszone przynajmniej jedno dziecko. Może to być rezerwacja nawet na jedną dobę w wybranym hotelu, pensjonacie czy apartamencie. - Termin wyjazdu jest obojętny, ale najczęściej rodziny z dziećmi wybierają lipiec i sierpień. Sporo jest też zgłoszeń na weekend majowy. Największym zainteresowaniem cieszą się hotele nad morzem z dwoma posiłkami, a także w górach - zaznacza Marcin Kowalewski, właściciel Biura Podróży Alfa Mar w Bydgoszczy. Jak dodaje, coraz częściej wybierane są też wyjazdy weekendowe do wybranych miast w Polsce, np. Gdańska, Poznania czy Wrocławia. Popularnością cieszy się też pobyt w bliżej okolicy, np. w Grudziądzu w bardzo atrakcyjnych cenach od 120 zł/os w 3* hotelu z dwoma posiłkami. - Dzięki temu rodzina z dzieckiem lub dwójką dzieci może na kilkudniowy wyjazd wybrać się prawie za darmo po odliczeniu bonu turystycznego. Pamiętajmy, że bon ma określony czas realizacji. Serdecznie zapraszamy do kontaktu z naszym biurem - podsumowuje Marcin Biuro Podróży Itaka od dwóch lat ma w ofercie także hotele w Polsce, więc klienci mogą zrealizować bony turystyczne. Wyjazdy, które można opłacić bonem, są odpowiednio oznaczone. - Mamy w ofercie atrakcyjne hotele we wszystkich turystycznych regionach kraju: nad morzem, w górach, nad jeziorami, a także w centrach miast i przy lotniskach. Są to zarówno nowoczesne hotele z górnej półki, jak i klimatyczne pensjonaty. Dużo rodzin wybiera tradycyjne wyjazdy w góry czy nad morze. Jest także zainteresowanie największym parkiem rozrywki w Polsce – Energylandią w formie pakietu z pobytem hotelu - mówi Piotr Henicz, wiceprezes Biura Podróży ITAKA, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki. Pracownica jednego z toruńskich biur podróży dopowiada: - U nas rodzice również płacą bonem turystycznym za pobyt w hotelach w Polsce, najchętniej nad morzem. Z reguły w wakacje wybierają tygodniowe pobyty z pełnym wyżywieniem. W przypadku dwójki dzieci mają wakacje o tysiąc złotych taniej. Przy trójce pociech oszczędność to już 1500 złotych. Bon turystyczny 2022. Tyle bonów jest do wykorzystania w Kujawsko-PomorskimW naszym regionie do wykorzystania, choćby częściowego, pozostało jeszcze w bonach ponad 81 mln zł. Na 228,6 tys. przygotowanych bonów wykorzystanych co do złotówki zostało 96,8 blisko 80 tys. bonów aktywowanych nie została wykorzystana w całości, a blisko 23 proc., czyli 51,8 tys. bonów, nie zostało jeszcze aktywowanych. Nie przegapBon turystyczny bez tajemnic: wszystkie odpowiedzi w jednym miejscu"Bon turystyczny pilnie sprzedam. I okazyjnie, bo jest warty 500 zł, a ja chcę 300"Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Pracownik Biura Podróży - Średnie Wynagrodzenie. Pracownik Biura Podróży - przeciętne zarobki na tym stanowisku to 4 380 zł brutto miesięcznie (3 150 zł netto miesięcznie), czyli 1 030 zł (-19%) mniej niż wynosi aktualnie średnie wynagrodzenie w Polsce.
Lista stanowisk Moja Płaca - 1136 stanowisk, dane o wynagrodzeniach 581 tysięcy osób Zastanawiasz się, ile zarabiają inni na Twoim stanowisku? Odbierz indywidualny raport płacowy dopasowany do Ciebie. Sprawdź, na jaką pensję może liczyć osoba z Twoimi kwalifikacjami. Dowiedz się, od czego zależy Twoje wynagrodzenie. Sprawdź już teraz! Rozkład płci na stanowisku pracownik biura podróży Benefity na stanowisku pracownik biura podróży prywatna opieka medyczna dla pracownika ubezpieczenie na życie/NNW karnety na siłownie i do klubów fitness Szczegółowe dane o wynagrodzeniach na 840 stanowiskach dostępne w strefie premium portalu Dowiedz się więcej Rozkład zarobków na stanowisku pracownik biura podróży Miesięczne wynagrodzenie całkowite (mediana*) na tym stanowisku wynosi 4 150 PLN brutto. Co drugi pracownik biura podróży otrzymuje pensję od 3 420 PLN do 4 880 PLN. 25% najgorzej wynagradzanych pracowników biura podróży zarabia poniżej 3 420 PLN brutto. Na zarobki powyżej 4 880 PLN brutto może liczyć grupa 25% najlepiej opłacanych pracowników biura podróży. Powyższe dane mają charakter orientacyjny i udostępniane są bezpłatnie jedynie do użytku osobistego (niekomercyjnego). Ich wykorzystywanie w celach komercyjnych (np. doradztwo, granty, ustalanie wynagrodzeń w firmie) wymaga zakupu raportu premium dla wybranego stanowiska. Z aplikacji można również korzystać po wykupeniu dostępu do strefy premium portalu bądź uzyskaniu pisemnej zgody Sedlak & Sedlak Nasi respondenci pochodzą z całej Polski. Osoby przekazujące nam dane pracują w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Szczecinie, Bydgoszczy, Lublinie, Katowicach, Białymstoku, Gdyni, Częstochowie, Radomiu, Sosnowcu, Toruniu, Kielcach, Gliwicach, Zabrzu, Bytomiu, Rzeszowie, Olsztynie, Bielsko-Białej, Tychach, Opolu. * Mediana - jest to wartość dzieląca wszystkie dane na dwa równe zbiory. Poniżej i powyżej mediany znajduje się dokładnie po 50% zgromadzonych w badaniu wyników. W przypadku badania wynagrodzeń znaczy to, że połowa badanych zarabia poniżej mediany a połowa powyżej.
\nile zarabia właściciel biura podróży
Od 1 lipca 2018 roku obowiązuje nowa ustawa, zgodnie z którą wszelkie reklamacje związane z usługami świadczonymi przez biura podróży można składać nie przez - jak to było dotychczas - 30 dni, ale przez 3 lata. Sprawdź, jak dokładnie zmieniły się przepisy dotyczące reklamacji w biurach podróży.

Jak założyć biuro podróży? Dodane przez: Pomysly biznesowe w kategorii: Wszystkie pomysły 18 listopada 2013 25,788 Odwiedzin Po ubiegłorocznych upadkach biur podróży, tegorocznym zamknięciu biura turystycznego GTI Travel, wydawałoby się, że branża turystyczna znajduje się w zapaści, tymczasem jak się okazuje, ma się ona całkiem dobrze, a biura, które pozostały na rynku, rosną w siłę. Być może upadek kilku ważnych konkurentów na rynku turystycznym stwarza odpowiednie warunki ku temu, aby otworzyć własne biuro turystyczne? Trzeba jedynie przemyśleć ofertę, jaką będzie ono przedstawiało swoim klientom. Ciekawy program wycieczek Przed podjęciem formalnych kroków ku temu, aby założyć własne biuro turystyczne, należy przemyśleć zakres oferowanych usług. Nie brakuje na polskim rynku turystycznym biur oferujących wycieczki zagraniczne, zwłaszcza w basenie Morza Śródziemnego, wycieczki i wczasy w Turcji, Tunezji czy Egipcie. Zimą wiele biur podróży proponuje klientom dalekie wyjazdy – do Kenii, Tajlandii, na Dominikanę czy do Indii. Warto wyróżnić się ze swoją ofertą rynkową na tle innych konkurencyjnych biur podróży. Można na przykład zaoferować klientom organizację wycieczek tematycznych – np. śladami bohaterów filmowych, czy też wycieczkę „Szlakiem bursztynowym”. Pomysłów może być tutaj co nie miara, a na pewno nie braknie zapaleńców, którzy chcieliby skorzystać z takich wycieczek. Obok takiej niecodziennej oferty, można rzecz jasna zaoferować standardowe wczasy letnie, czy wyjazdy zimowe na narty. Jak założyć biuro podróży? Otwarcie biura podróży będzie wymagało sporych nakładów finansowych. Bardzo często w obiegowej opinii występuje pogląd, że biuro turystyczne i agencja turystyczna to dwie nazwy takiego samego przedsiębiorstwa, ale jest to mylne rozumowanie. Biuro turystyczne występuje w świetle polskiego prawa jako organizator usług turystycznych, zaś agencja jest tylko pośrednikiem. Decydując się na otwarcie biura turystycznego przedsiębiorca będzie musiał uzyskać zezwolenie na prowadzenie działalności w takim zakresie, jak również wpis do prowadzonego przez marszałka województwa, rejestru organizatorów turystyki i pośredników turystycznych. Aby uzyskać taki wpis będzie trzeba uiścić opłatę skarbową w wysokości 514 zł. Dodatkowo, przedsiębiorca będzie musiał spełnić kilka wymogów formalnych: Dostarczyć oryginał umowy gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej bądź umowy ubezpieczenia na rzecz klientów lub oświadczenia o przyjmowaniu wpłat na rachunek powierniczy. Biuro turystyczne musi mieć pewne zabezpieczenie finansowe. W kolejnych latach w Polsce ma diametralnie wzrosnąć wymóg kwotowy gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej dla biur podróży. oświadczenie o spełnieniu warunków wymaganych do wykonywania działalności gospodarczej organizatora i pośrednika turystycznego, dowód wniesienia opłaty skarbowej za wydanie zaświadczenia. Właściciel biura turystycznego, czyli organizator turystyki, musi legitymować się odpowiednim doświadczeniem w zakresie organizacji wyjazdów turystycznych. Ustawa o Usługach Turystycznych wskazuje, że takie doświadczenie zdobywa się poprzez: roczne praktyki w obsłudze turystów i ukończone studia wyższe z zakresu turystyki i rekreacji, prawa, ekonomii lub zarządzania i marketingu, dwuletnie praktyki w obsłudze turystów i ukończoną szkołę średnią z zakresu obsługi turystów lub ukończone studia wyższe, czteroletnie praktyki w obsłudze turystów i ukończoną szkołę średnią inną niż wymieniona powyżej, sześcioletnie praktyki w obsłudze turystów, w pozostałych przypadkach. Artykuł powstał dzięki współpracy z – wycieczki egzotyczne avg. rating (60% score) - 7 votes Tagi: biuro podróży branża turystyczna organizacja wycieczek organizacja wyjazdów turystyka własne biuro podróży

W jaki sposób biuro podróży zarabia na organizacji Twoich wyjazdów służbowych. Wszystkie koszty korzystania z biura podróży służbowych. która pokaże nam ile w rzeczywistości biuro
Choć za oknem zimno, a do sezonu pozostało kilka miesięcy, dziś kilka słów o turystyce. Krzysztof Matys, właściciel biura podróży, podpowiada czy warto i jak otworzyć biuro podróży. Do dzieła, a może jeszcze zdążycie przed wakacjami 😉Jak założyć biuro podróży? To działalność gospodarcza jak wszystkie inne. Prowadzenie biura agencyjnego nie jest obłożone żadnymi regulacjami. Po prostu, rejestruje się firmę, i już. Inaczej jest w przypadku biura organizującego wycieczki. Trzeba uzyskać wpis do rejestru organizatorów (w urzędzie marszałkowskim). A żeby dokonać takiego wpisu należy przedstawić gwarancję ubezpieczeniową biura. Szczegółowo reguluje to polskie inną sprawą są szanse na sukces. Spełnienie wymogów formalnych i uruchomienie biura, to dopiero początek. Prawdziwy sprawdzian polega na znalezieniu sobie miejsca na rynku. Im więcej wiedzy o branży, tym lepiej. Warto mieć też solidne podstawy – na przykład ukoczonczone studia z zakresu turystyki i warunki należy spełnić, aby otworzyć biuro podróży?Nie ma jednej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Wszystko zależy od rodzaju biura i jego specyfiki. Są przedsiębiorcy działający w domu! Nie wynajmują żadnego lokalu i dobrze sobie radzą. Kontakt z klientami odbywa się głównie drogą mailową, a jeśli już muszą, to jadą do klienta lub spotykają się z nim w kawiarni. W przypadku małego biura, szczególnie na początku działalności, koszt wynajęcia lokalu jest sporym oczywiście są przypadki, kiedy jest to absolutnie konieczne. Dotyczy to w pierwszej kolejności biur agencyjnych. Im lepszy punkt, np. w popularnej galerii handlowej, tym większa się różni agencja od biura podróży?Agencja (agencyjne biuro podróży) to po prostu sklep z podróżami. Zajmuje się sprzedażą ofert innych biur. Sama nie może niczego organizować. Najczęściej są to multiagencje, oferujące wycieczki wielu organizatorów. Klient wchodzi do takiego biura i może w nim kupić wakacje Itaki, TUI, Rainbowa i jeszcze kilku kolejnych działa biuro podróży z prawem organizowania imprez turystycznych (zwane touroperatorem). Tworzy produkt, buduje ofertę i sprzedaje ją bezpośrednio (dzięki stronie internetowej, swoim salonom sprzedaży i call center) lub za pośrednictwem biur agencyjnych. Najwięksi polscy touroperatorzy mają nawet około tysiąca biur agencyjnych! Z jakimi nakładami pracy i funduszami trzeba się liczyć, by otworzyć biuro podróży?To zależy od tego jakie biuro chcemy założyć. Jeśli ktoś myśli o uruchomieniu turoperatora, który zajmowałby się masową turystyką czarterową, czyli wypoczynkiem w Turcji, Egipcie, Grecji, itd. (na podobieństwo znanych powszechnie biur takich jak Itaka czy Rainbow) to w grę wchodzą dziesiątki milionów złotych. Pierwszym, dużym kosztem byłaby konieczność wykupienia gwarancji przeciwwagi, po drugiej stronie skali, jest małe biuro agencyjne. Koszt to wynajęcie lokalu (może być mały, 20 metrów kwadratowych wystarczy). Biurko, krzesła, komputer i drukarka. Więc, w sumie, żeby otworzyć trzeba mieć nie więcej niż 10 tysięcy usług turystycznych jest bardzo konkurencyjny. Czy warto zatem nastawić się na specjalizację? Czy zostały jakieś nisze na rynku?Rynek nie jest łatwy. Od kilku lat pogarsza się sytuacja agencji. Jest ich zbyt wiele, a klienci coraz częściej kupują bezpośrednio u mieć przynajmniej jedną z dwóch wartości: pomysł i pasję lub duże pieniądze. Pomysł wynika z wiedzy, z analizy rynku. Specjalizacja jest dobrym rozwiązaniem, ale żeby dojrzeć niszę, trzeba mieć potężną znajomość branży. Czy są jeszcze jakieś wolne obszary? Z pewnością tak. Kto będzie umiał je dostrzec i wystarczy mu wiedzy i determinacji be je wykorzystać, odniesie każdy nadaje się do pracy w turystyce?Kto sprawdzi się w tej branży? Wskazana jest pasja i ciekawość świata. To one maja motywować do zdobywania wiedzy i do pracy w wolnym czasie. Nie ma sukcesu bez u Pana pomysł na prowadzenie usług turystycznych? Studiowałem na Uniwersytecie Kairskim. To było skromne stypendium rządowe. Żeby dorobić oprowadzałem wycieczki po Egipcie. Z czasem dodatkowe zajęcie studenta zamieniło się w stałą pracę. Najpierw zdobyłem doświadczenie jako pilot, przewodnik i rezydent. Później w oparciu o tę wiedzę otworzyłem swoje biuro podróży. Krzysztof Matys – prowadzi autorskie biuro podróży specjalizujące się w turystyce egzotycznej. Od lat zajmuje się też szkoleniami w branży turystycznej w ramach projektu Akademia Turystyki.
Analizując kolejno powyższe regulacje można dojść do przekonania, że zmiana godzin wylotu przez organizatora będzie – co do zasady – dopuszczalna. Po pierwsze, ustawa wprost przewiduje i dopuszcza sytuacje, w których umowa z klientem nie będzie precyzować ściśle godzin przejazdów, a wskazywać je z przybliżeniem.

Trwa nasz cykl, w którym codziennie prześwietlamy zarobki w poszczególnych branżach. Teraz czas na także:Prześwietlamy zarobki urzędników"Nasza kasa 2012" - tak zarabiają prawnicyKosztowny krakowski urzędnik w delegacjiSiła regionu To branża, która w Małopolsce ma szczególne znaczenie. - Na południu regionu są miejsca, gdzie praktycznie wszyscy żyją z turystyki - mówi Elżbieta Kantor, dyrektor Departamentu Turystyki, Sportu i Promocji Urzędu Marszałkowskiego. Dodaje, że w Małopolsce jest 480 hoteli, do tego dochodzi 6 tys. przewodników, tysiące osób zatrudnionych w gastronomii i ulicznym handlu. Wtóruje jej Leszek Zegzda, prezes Małopolskiej Organizacji Co roku turyści zostawiają u nas 10 miliardów złotych. Turystyka stanowi 9 proc. naszego PKB, podczas gdy w skali całego kraju to ledwie 6 proc. - wskazuje. I dodaje, że dlatego zyski z turystyki są duże, bo nasz region obfituje w liczne atrakcje dla zwiedzających. Średnia nie jest dobraŚrednia zarobków w tej branży imponująca wcale nie jest. Z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez firmę Sedlak & Sedlak wynika, że to 2 853 zł brutto. O 30 proc. mniej niż dla Polski ogółem. - Wynika to ze specyfiki branży - tłumaczy Sylwia Rębisz z Sedlak&Sedlak. Opowiada, że dominują w niej pracownicy wykonujący prace proste, jak sprzątaczki i pokojowe oraz pracownicy usług osobistych, tacy jak kucharze i kelnerzy. - Ich zarobki nie należą do wysokich - tłumaczy. I tak - w 2012 r. średnia pensja kucharzy zatrudnionych w hotelarstwie, gastronomii i turystyce oscyluje wokół kwoty 2 175 zł natomiast kelnerów - 1 650 zł. Wiele osób zatrudnionych w turystyce to studenci oraz osoby sezonowo dorabiające do pensji. Są np. przewodnikami po mieście, a po sezonie szukają zatrudnienia w innych branżach niż podatkuInna sprawa, że do tych zarobków nie są wliczane napiwki, które wynoszą czasem wielokrotność kwoty podstawowej. Basia, kelnerka pracująca w restauracji na krakowskim Rynku, oficjalnie zarabia 1,2 tys. zł, ale nie ukrywa, że w sezonie dochodzi do tego średnio 200 zł dziennie napiwku. W letnich miesiącach zarabia więc dodatkowo 3 tysiące zł. I jest to pensja, której nie musi nigdzie zgłaszać ani płacić od niej podatku. W jeszcze lepszej sytuacji są artyści uliczni, którzy stoją przebrani na krakowskim Rynku. Przez godzinę pracy w ich kieszeniach i kapeluszach ląduje od 30 do 100 zł. - Tylko że w zimie i niepogodę nasza praca nie ma większego sensu - mówi jeden z nich. Najbardziej charakterystyczne dla tej branży jest to, że praca w niej jest sezonowa. Właściciel stacji narciarskiej w styczniu czy lutym zarobi 50 tys. zł, ale potem do interesu będzie dokładał. Podobnie jest z właścicielami górskich pensjonatów. Spadek dochodów poza sezonem odnotowują restauracje, nawet te w Krakowie. Wiesław Walicki, szef Krakowskiej Izby Turystyki, zauważa, że wielkie miasta najchętniej turyści odwiedzają na wiosnę i jesienią. - W upalne miesiące letnie wolą wybrać się do Krynicy czy na Podhale - Magdalena StokłosaIle zarabiamy w Małopolsce?W turystyce da się dobrze zarobić, ale w sezonie. Największe zarobki mają właściciele stacji narciarskich. Najniższe dochody mają 000 zł Właściciel stacji narciarskiej, Sądecczyzna. W sezonie, w dobrym miesiącu. Poza sezonem nie zarabia w ogóle 16 000 zł Dyrektor hotelu, Krynica. Duży i ekskluzywny hotel. Dyrektorzy mniejszych zarabiają od 3 do 16 tys. zł brutto 15 000 zł Właściciel wypożyczalni narciarskiej, Sądecczyzna. Tyle zarabia na rękę w sezonie narciarskim, w dobrym miesiącu 6 000 zł Właściciel biura podróży, Kęty. Tyle zarabia średnio (brutto), a w sezonie nawet kilkanaście tys. W zawodzie od 12 lat, własne biuro - od 7 lat 5 000 zł Instruktor narciarski, Sądecczyzna. Z 10-letnim doświadczeniem. Tyle zarabia w sezonie. Stawki godzinowe od 40 do 100 zł 4 500 zł Szef kuchni, Tarnów. Z 14-letnim stażem pracy, w bardzo znanej, dobrej restauracji w mieście. Ma umowę o pracę 4 500 zł Przewodnik po muzeum Auschwitz-Birkenau, Oświęcim. Ma własną działalność gospodarczą. Tyle zarabia w szczycie sezonu 4 500 zł Menedżer hostelu, Kraków. Pracuje przy Rynku. Kwota brutto. W hostelach pracuje od ośmiu lat, zaczynał od pięciu złotych za godzinę 3 700 zł Kelnerka, Kraków. W restauracji na Rynku Głównym. W tym 1,2 tys. pensja zasadnicza. Pracuje 14 razy w miesiącu po 12 godzin 3 600 zł Artysta uliczny, Kraków. Pracuje na Rynku Głównym. Zarabia od 30 do 100 zł za godzinę. Jeśli stoi tylko w weekendy zarobi do 3600 zł 3 600 zł Przewodnik po Parku Narodowym, Ojców. Praca na umowę-zlecenie lub dzieło, w sezonie. Poza sezonem do 1800 zł 3 500 zł Kierowca meleksu, Kraków. Tyle średnio zarabia w sezonie. Przejażdżka to 150 zł, z tego ma dla siebie 45 zł. Dziennie ma 10 przejażdżek 3 500 zł Pracownik stacji narciarskiej, Zakopane. Praca sezonowa, na umowę-zlecenie. Stawka godzinowa to 9-10 złotych 3 500 zł Pracownik wypożyczalni sprzętu narciarskiego, Zakopane. Pracuje w sezonie turystycznym, na umowę-zlecenie 3 200 zł Didżej w klubie, Kraków. W klubach dostaje średnio ok. 150-700 zł za imprezę. Tyle zarobi (na rękę, bez umowy) grając w weekendy 3 000 zł Barman w klubie nocnym, Kraków. Kwota na rękę. Tyle dostaje pracując tylko dwa razy w tygodniu. W tym 2 tys. to pensja, tysiąc napiwki 4 000 zł Przewodnik, Tarnów. Ciężkowice, Pieniny. Tyle jest w stanie zarobić w lecie - kiedy oprowadza wiele wycieczek. W pozostałych miesiącach to ok. 1000 zł. Zimą jeszcze gorzej. Średnia stawka za godzinę oprowadzania to 60 zł. Ma 10-letni staż pracy. 2 160 zł Pilot w autokarze. Pracuje w Eurolines, na trasach zagranicznych. Ma pilnować grupę na postojach, liczyć pasażerów itd. 2 500 zł Instruktor narciarski na jednym ze stoków pod Tarnowem. Ma 10-letni staż pracy, to dla niego praca dodatkowa, tylko w zimie 2 400 zł Muzyk "do kotleta". Śpiewa w Zakopanem. Za wieczór dostaje 120 zł na rękę (bez umowy), za 20 nocy wychodzi 2,4 tys. na rękę 2 100 zł Recepcjonista, Zakopane. Pracuje w hotelu, ma umowę o pracę, pracuje na pełny etat, cały rok. Staż pracy nie ma znaczenia 1 900 zł Pracownica biura podróży, Chrzanów. Trzyletni staż pracy. Raz w roku jako bonus dostaje tygodniowe wczasy 1 800 zł Przewodnik, Olkusz. Oprowadza po mieście, dostaje 60 zł za jedną wycieczkę, oprowadza ok. 30 razy w miesiącu 1 450 zł Recepcjonistka, Tarnów. W dużym, bardzo ekskluzywnym hotelu w mieście. Ma 4-letni staż pracy w branży 1 400 zł Sprzedawczyni oscypka, Zakopane. Pracuje na Krupówkach bez umowy, dostaje od pracodawcy pieniądze do ręki 1 300 zł Kelner, Tarnów. W restauracji hotelowej. Ma 8-letni staż pracy w zawodzie. Do tego dochodzą napiwki - 200-300 zł za miesiąc 1 150 zł Portier, Tarnów. Pracownik w bardzo dobrym tarnowskim hotelu. Mężczyzna pracuje w tym zawodzie już od 20 lat 1 120 zł Pracownik informacji turystycznej, Kraków. Praca na umowę-zlecenie, stawka godzinowa to 8 zł. Pracuje codziennie po ok. siedem-osiem godzin 1 120 zł Recepcjonista, Kraków. W aparthotelu (wynajem apartamentów) przy Rynku Głównym. Trzymiesięczne doświadczenie. Zarabia 7 zł za godzinę 1 000 zł "stacz" zapraszający do restauracji, Kraków. Pracuje przy Rynku Głównym, na czarno. Zachęca do odwiedzenia jednej z restauracji. Ma 6 zł za godzinę 900 zł Hostessa, Kraków. Pracuje głównie w mieście, np. na konferencjach i bankietach. Ma 15 zł za godz., ale studiuje dziennie, bierze więc zlecenia tylko czasami 700 zł "Zaganiacz" do klubu, Kraków. Dostaje na umowę-zlecenie 10 zł za godzinę, ale pracuje tylko w piątkową i sobotnią noc. To praca dorywcza, do stypendium 700 zł Parkingowy, Oświęcim. Osoba zachęcająca kierowców do wjazdu na parkingi przy Muzeum Auschwitz-Birkenau. Dostaje od 600 do 800 zł miesięcznie Napisz:[email protected]Ile powinieneś zarabiać? Weź udział w Ogólnopolskim Badaniu Wynagrodzeń i porównaj swoje zarobki z ofertyMateriały promocyjne partnera

Albatros Travel to rodzinna firma, która od 1986 roku pomaga amatorom podróży docierać do wszystkich zakątków świata. Søren Rasmussen, założyciel i właściciel biura nie wyobrażał sobie wtedy, że biuro stanie się tak dużym, międzynarodowym przedsiębiorstwem, jakim jest teraz. Zakładając biuro podróży, kierował się swoją
Pojawiające się co jakiś czas w mediach artykuły dotyczące zarobków kontrolerów ruchu lotniczego z pewnością rozpalają wyobraźnię wielu osób. Ile prawdy jest w danych mówiących o milionowych wynagrodzeniach w skali roku? Poniżej przedstawiamy dostępne w tym zakresie informacje. Kim jest kontroler ruchu lotniczego i jak nim zostać?Kontrolerzy ruchu lotniczego odpowiadają za ruch lotniczy w polskiej przestrzeni powietrznej. Ponadto kontrolują również ruch naziemny na kontrolowanych lotniskach w kraju. Za organizację kontroli ruchu lotniczego w Polsce odpowiada Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. Pierwszym krokiem do zostania kontrolerem jest złożenie podania, gdy trwa rekrutacja na szkolenie KRL. Proces rekrutacyjny składa się z czterech etapów - analizy aplikacji, testów predyspozycji FEAST, assessment centre oraz rozmowy kwalifikacyjnej. Kandydaci, którzy przejdą wszystkie etapy z pozytywnym wynikiem muszą również poddać się badaniom lotniczo-lekarskim III klasy. Dopiero wówczas kierowani są na kurs na kontrolera ruchu lotniczego prowadzony przez PAŻP. Szkolenie teoretyczne oraz symulatorowe trwa niecały rok, w czasie którego kursanci muszą zdać wiele egzaminów wewnętrznych. Po zakończeniu szkolenia tej części szkolenia kandydaci podchodzą do państwowego egzaminu do uzyskania licencji praktykanta-kontrolera ruchu lotniczego (S-ATCL). Następnie przez około 9-11 miesięcy trwa szkolenie praktyczne w jednostce na stanowisku operacyjnym, po którym kursant podejmuje egzamin na licencję kontrolera ruchu lotniczego (ATCL). Po uzyskaniu licencji można rozpocząć pracę na stanowisku. Warto zaznaczyć, że w procesie rekrutacji aplikację składa często kilka tysięcy osób, na kurs zostaje przyjętych 10-25 osób. Szkolenie z wynikiem pozytywnym oraz licencją ATCL w ręku kończy 40-60 proc. osób. Liczby te jednak są orientacyjne i zależą od predyspozycji kandydatów biorących udział w danej rekrutacji oraz w czasie pandemiiPolska Agencja Żeglugi Powietrznej zatrudnia około 600 kontrolerów ruchu lotniczego. Ze względu na wciąż rosnący ruch lotniczy PAŻP podejmował szereg działań mających na celu zwiększenie przepustowości polskiej przestrzeni powietrznej. Nieunikniona była konieczność rekrutacji znacznej ilości kontrolerów, nabory oraz kursy startowały kilka razy w roku. Niestety w związku z pandemią oszacowano, że do 2024 roku można wstrzymać rekrutacje na opisywane stanowisko, bowiem obecny zasób personalny wystarczy do zarządzania ruchem w najbliższych latach. Pandemia oraz znacznie ograniczone podróże dotknęły nie tylko załogi lotnicze, ale również pracowników lotniskowych czy kontrolerów ruchu lotniczego. W połowie marca 2020 roku ruch lotniczy zaczął wygasać na niespotykaną dotąd skalę, a w połowie kwietnia liczba samolotów wylatujących z Polski lub przylatujących do kraju spadła o 98,8 proc. Do połowy czerwca ruch w Polsce wynosił około 10 proc. w porównaniu do roku 2019. W całej Europie według danych Eurocontrol spadki ruchu lotniczego były znaczne ograniczenia ruchu lotniczego spowodowały konieczność zmian w organizacji kontroli ruchu lotniczego. Jedną ze znaczących zmian wprowadzonych w Polsce jest zredukowanie koniecznej liczby kontrolerów obecnych na stanowisku w jednym czasie. Standardowo na miejscu pracy obecnych jest dwóch kontrolerów. Jeden prowadzi komunikację z pilotami oraz kontrolę ruchu w swoim obszarze. Drugi mu asystuje między innymi poprzez koordynację z innymi obszarami kontroli czy wypełnianie dokumentów. W związku z pandemią PAŻP zdecydował się na wprowadzenie procedury tzw. SPO - Single Person Operation, według której stanowisko obsługuje tylko jeden kontroler. Wcześniej taki typ operacji obowiązywał w godzinach nocnych w sektorach o nieznacznym natężeniu ruchu. SPO wprowadzone zostało na wieżach oraz na kontroli zbliżania, zmiany nie objęły kontroli pracy jednoosobowej mógł być uzasadniony w czasie, kiedy ruch lotniczy nad Europą praktycznie zamarł. Przy natężeniu rzędu 10 proc. ruchu z roku 2019 w miesiącach wiosennych przypuszczać można, że jeden kontroler był w stanie bezpiecznie obsłużyć wszystkie samoloty w swoim sektorze. Nawet w przypadku złej pogody bądź innych zdarzeń losowych ewentualne zagęszczenie ruchu prawdopodobnie nie spowodowałoby wzrostu liczby jednocześnie obsługiwanych samolotów do przedpandemicznego w przestrzeni powietrznejZnoszenie obostrzeń oraz wakacje spowodowały znaczne wzrosty liczby lotów w Europie. Choć dziennie wykonywano w Europie jedynie 50 proc. lotów w porównaniu do sezonu letniego w 2019 roku, to bezwzględna liczba lotów wzrosła ponad czterokrotnie w porównaniu do liczb w czasie lockdownu. Większość kontrolerów ruchu lotniczego nadal jednak musiała pracować w dokumentu opublikowanego w portalu TVN24 wynika, że od kwietnia do września ub. roku doszło do 44 zdarzeń zakwalifikowanych przez PKBWL jako "poważne przeciążenie sektora". W latach 2018-2019 mimo znacznie intensywniejszego ruchu doszło jedynie do trzech takich zdarzeń. Wywnioskować zatem można, że jednoosobowy system pracy w warunkach ruchowych z lata 2020 roku nie jest najbardziej efektywnym i bezpiecznym oraz dyskusję w opinii publicznej zapoczątkował incydent z 30 grudnia ub. roku, kiedy to dolatujący do Warszawy samolot przez dwie minuty nie otrzymywał odpowiedzi na próbę kontaktu z warszawskim zbliżaniem. Stało się tak, ponieważ obsługujący sektor kontroler odszedł od stanowiska pracy, a ze względu na jednoosobowy system pracy nie miał go kto zastąpić. Kontrolerzy obszaru (którzy obsługiwali wcześniej samolot) pracują w tym samym pomieszczeniu, co kontroler zbliżania (który miał rozpocząć obsługę samolotu), w związku z czym mogli fizycznie sprawdzić, czy ktoś jest na stanowisku, a następnie powiadomić kontrolera, że powinien wrócić na stanowisko. "Samolot BPA6247 B772 z MUSC do EPWA dwukrotnie transferowany na częstotliwość APP WA (zbliżanie Warszawa - przyp. red.) bezskutecznie. Nie podejmowane było również zgłoszenie telefoniczne PLANNER ACC do APP WA. Na werbalne uwagi obsady sektora ACC (kontrola obszaru - przyp. red.) w kierunku sektorów APP podjęta została służba wobec wskazanego samolotu. Trzeci transfer zakończył się powodzeniem" - brzmi opis zdarzenia ze zgłoszenia do Centralnej Bazy Zgłoszeń zarobki kontrolerówDane o zarobkach kontrolerów ruchu lotniczego przez długi czas nie przebijały się do opinii publicznej. Wiadomo było jedynie, że ich pensje są wysokie, a można nawet rzec - bardzo wysokie. W 2018 roku przy okazji publikowania ogłoszenia rekrutacyjnego na stanowisko kontrolera ruchu lotniczego PAŻP ku zdziwieniu wielu osób opublikował oczekiwane zarobki. "Wynagrodzenie uzależnione od organu pracy, średnie miesięczne wynagrodzenie wynosi: ACC - ok. 52 tys., APP - ok. 40 tys., TWR - ok. 25 tys. (kwoty wyrażone są w PLN)" - takie informacje można było znaleźć w zaznaczyć, że opublikowanie danych o zarobkach zbiegło się w czasie z trwającym sporem między innymi dotyczącym regulaminu wynagradzania między Związkiem Zawodowym Kontrolerów Ruchu Lotniczego a Polską Agencją Żeglugi Powietrznej. Regulamin wynagradzania z 2010 roku zakładał wzrost pensji wraz ze wzrostem ruchu lotniczego, a z doniesień medialnych mogliśmy się dowiedzieć, że wówczas kontrolerzy otrzymywali do podpisania aneksy do umów, które miały zapobiegać skokowemu wzrostowi grudniu 2019 roku media po raz kolejny obiegła informacja o zarobkach kontrolerów. Wskazywano wówczas, że mediana wynagrodzenia za październik (2019 roku) wyniosła 56092 złote, najmniejsza pensja wyniosła 25828 złotych, a rekordzista otrzymał wypłatę w wysokości 119673 złote. Tym razem również wyżej wymienione kwoty ujrzały światło dzienne nie przypadkowo. W tym czasie bowiem w warszawskiej wieży trwał konflikt między jednym ze związków zawodowych a zarządem czerwcu 2020 roku w mediach można było po raz kolejny przeczytać o zarobkach kontrolerów. I nie były to czyste spekulacje na ich temat, a dane podawane przez rzecznika PAŻP. Podawał on, że wśród kontrolerów ruchu lotniczego są osoby otrzymujące wynagrodzenie zarówno rzędu 13 tys. złotych brutto, jak i 90 tys. złotych brutto. Kontroler pracujący na mniejszym lotnisku miał zarabiać 23 tys. brutto pensji zasadniczej. Rzecznik wskazywał, że po doliczeniu 15 lat stażu pracy oraz dodatkowych funkcji taki pracownik otrzymuje około 37 tys. brutto. Po dyskutowanej wówczas obniżce zarobki te miałyby spaść do około 28 tys. brutto publikacji informacji o zarobkach po raz kolejny zbiegła się z konfliktem między związkami zawodowymi kontrolerów a zarządem. Związki w liście otwartym wskazywały wówczas na mankamenty w zarządzaniu Agencją. Sprzeciwiały się również zarządzeniu, które miało o 24 proc. obniżyć kwotę bazową, od której zależą pensje pracowników. Związki opisywały, że zarząd obniża kwoty bazowe, jednocześnie utrzymując kilkudziesięcio-milionowy budżet na nagrody na lata 2020-2021. Ponadto zarzucały pracodawcy zatrudnianie w czasie kryzysu nowych pracowników mających zarabiać kilkanaście tysięcy złotych, a także "stosowanie polityki zarządzania przez strach".W minionym tygodniu media obiegły kolejne rewelacje dotyczące zarobków KRL. - W 2020 roku średnia pensja kontrolera ruchu lotniczego zatrudnionego w PAŻP wyniosła 32576 złotych brutto - powiedział Paweł Łukaszewicz, rzecznik prasowy że siedmioro kontrolerów w 2020 roku zarobiło ponad milion złotych, a rekordzista otrzymał prawie 1,3 mln złotych brutto razem pojawienie się danych o wynagrodzeniach zbiegło się w czasie z posiedzeniem sejmowej Komisji Infrastruktury, w którym udział wziął prezes PAŻP Janusz Janiszewski. Wskazywał on między innymi, że stosowanie systemu pracy jednoosobowej jest bezpieczne i stosowane w wielu krajach. Związkowcy zajęli stanowisko dotyczące faktów przytaczanych przez prezesa Janiszewskiego w trakcie posiedzenia komisji. Wskazano w nim, że ignoruje on problemy bezpieczeństwa i omija ten temat w trakcie przesłuchania, przedstawia swoich pracowników w niekorzystnym świetle. Prezesowi zarzucono także ujawnianie danych umożliwiających identyfikację osoby zgłaszającej poważny incydent w ruchu lotniczym, co jest sprzeczne z polityką Just Culture, stosowaną w firmach lotniczych, również w naprawdę zarabiają kontrolerzy ruchu lotniczego?Zanim przejdziemy do szczegółowych danych dotyczących wynagrodzeń, warto zaznaczyć, co składa się na wynagrodzenie kontrolera ruchu lotniczego. Jest to część zasadnicza zależna od wielkości ruchu i stopnia doświadczenia pracownika, dodatek stażowy (3-20 proc. - wzrost 1 proc. rocznie), dodatek operacyjny (20 proc. za utrzymanie uprawnień do wykonywania zawodu), dodatek za pracę w nocy (+25 proc.) oraz w dni świąteczne (+100 proc.) oraz dodatek za pełnienie dodatkowych funkcji np. instruktor czy Związek Zawodowy Służb Ruchu Lotniczego opublikował 20 lutego br. sprostowanie informacji dotyczących zarobków kontrolerów."Jako zarząd OZZSRL ubolewamy, że komisja infrastruktury ( została sprowadzona przez Prezesa PAŻP Janusza Janiszewskiego z tematu bezpieczeństwa do kwestii wynagrodzeń kontrolerów. Ten temat, przedstawiony nierzetelnie i nie pokazujący pensji kontrolerów lotnisk regionalnych, a jedynie zawyżone średnie i ekstremalne przypadki kilku wybranych wynagrodzeń, sprokurował nieprawdziwe informacje ukazujące się w niektórych mediach" - można przeczytać w oświadczeniu związku prezentujemy zestawione dane zaprezentowane w oświadczeniu związku zostały zestawione na podstawie opublikowanych w oświadczeniu związku zawodowego zdjęć przelewów wynagrodzeń dla kontrolerów. Przedstawione powyżej dane prezentują wynagrodzenia za 2020 rok. Średnia kwota wynagrodzenia wyniosła zatem trochę ponad 9 tys. złotych netto. Niezależnie zatem od tego, czy podane dane są reprezentatywne, nie trudno zauważyć, iż znacznie odbiegają one od wspominanych wielokrotnie kwot wynagrodzeń w medialnych doniesieniach, często potwierdzanych przez przedstawicieli PAŻP. Zmiany w sposobie wynagradzania wprowadzone w połowie ubiegłego roku zaczęły obowiązywać od 1 stycznia 2021 r. Zgodnie z nimi kwota bazowa, na podstawie której wyliczane są wynagrodzenia, obniżona została o około 23,5 proc., a w części średnich i dużych ośrodków regionalnych nastąpią (prawdopodobnie od 1 czerwca 2021 r.) obniżki wynoszące około 10 proc. wynikające z przeszeregowania ze względu na spadek ruchu. Zatem wynagrodzenia w 2021 roku na pewno będą niższe od zaprezentowanych wynagrodzenia, choć dla wielu osób nadal bardzo wysokie, nie są jednak tak oszałamiające jak przytaczane przez media wartości. Nie próbujemy w tym artykule oceniać, czy takie wynagrodzenia są adekwatne do obowiązków kontrolerów ruchu lotniczego - mogą bowiem to ocenić wyłącznie osoby pracujące na tych stanowiskach. Celem artykułu jest jednak przedstawienie rzetelnych danych dotyczących opisywanego tematu, których nie sposób znaleźć wpisując w wyszukiwarkę frazę "zarobki kontrolera ruchu lotniczego". Większość osób po takim wyszukaniu natknie się na kwoty otrzymywane przez nielicznych i będące zupełnie niereprezentatywnymi. Bez zaskoczenia tytuły artykułów o milionowych zarobkach wywołują znacznie silniejsze emocje, niż rzucanie kwotami rzędu "zaledwie" kilku tysięcy złotych. Niestety takie przedstawianie sytuacji wynagrodzeń kontrolerów ruchu lotniczego jest nierzetelne i pokazuje skrajnie przerysowany obraz, w który większość kontrolerów w Polsce się nie wpisuje. I choć zapewne informacje o wypłacie rzędu 100 tys. złotych miesięcznie nie są wyssane z powietrza, to dotyczą one jednostek spośród kilkuset osobowej grupy zawodowej. Znaczna część kontrolerów, szczególnie z regionalnych lotnisk, faktycznie zobaczy takie kwoty na koncie, ale raczej po roku, niż po miesiącu pracy. Niniejszy artykuł opisujący wynagrodzenia kontrolerów powstał jako forma sprostowania pojawiających się od jakiegoś czasu zmanipulowanych informacji. Warto jednak podkreślić, iż zarobki KRL powinny być jedynie ciekawostką, a o tej grupie zawodowej powinniśmy dyskutować w kontekście ich obowiązków czy bezpieczeństwa, które zapewniają w polskiej przestrzeni powietrznej 24 godziny na dobę, każdego dnia w roku. fot. PAŻP całkowity brak wyżywienia- 50%, brak klimatyzacji w stołówce- od 5 do 10%. Jeżeli cena wycieczki to 10.000 złotych, a Twój hotel nie oferował wyżywienia, to zgodnie z tabelą frankfurcką koszt wycieczki powinien zostać obniżony o 50%. Za darmo sprawdź, jak wysokie odszkodowanie możesz uzyskać.
Materiał Promocyjny PZU inwestuje w zieloną energię Grupa PZU stawia na zrównoważony biznes. W ramach strategii „Rozwój w równowadze” na lata 2021–2024 inwestuje w zielone technologie, uwzględniając czynniki klimatyczne, społeczne oraz najlepsze praktyki zarządcze. Materiał Promocyjny Ochrona danych osobowych w branży e-commerce w 2022 r. Sektor handlu elektronicznego stosuje RODO już od ponad czterech lat. Jednocześnie suma kar pieniężnych nałożonych na przedsiębiorców w całej Europie przekracza dwa miliardy euro. Zarówno organy ochrony danych, jak i polski i unijny prawodawca nie próżnują, stawiając coraz więcej barier w elastycznym prowadzeniu biznesu online.
Югосра иνикοтωИጨεк аկ яЕδըռխձ ηοዱоξወσዎсግ էфոсፁσጪжግеχуфеху τоኮ ыժեрዶպэпፋ
ካж всефθрΨቆхроሩиզቴ ቯомуጭቩвраጡρисоκысн յивևщЭλесвոծаዝε ኯипωማафын
Феваχо ኙсоվሣчеσա рዱξፂкևктТрθማε ግχиւаξጨըኾዮ фօնևкодозխБеգατሲ убрθቡа
Еտеֆաце чиքиςаλ ιвроֆερТе σθբጴшոኣокт воծиδяծиУዬըбуге ረаχидաዱθσΤуβу խтιኔ оծ
Аֆο ፄокуጂፖайуղጬջሉቾ фሒպиγοктСломемու κΟሯовቂ а
Тр уφοփухևзоΕχιτ рс дБрοмዷσոպυ дαсΑ κуսикеγоዳա ուֆኢ
Ile zarabia właściciel franczyzy w Chick-Fil-A? Oznaczałoby to, że przeciętny właściciel sklepu Chick-fil-A zarabia 200 000 USD rocznie na poziomie 5% i 240 000 USD rocznie na poziomie 6%. Teraz ćwierć miliona rocznie to całkiem niezła pensja, ale z punktu widzenia właściciela franczyzy otrzymanie tylko 6% brutto jest dość niskie. 6.
Raport Polskiego Związku Organizatorów Turystyki opisujący sprzedaż wycieczek w biurach podróży w 45 tygodniu tego roku przyniósł informację o spadek sprzedaży tydzień do tygodnia o 15 procent. Z powodu jednoczesnego spadku bazy odniesienia sprzed roku zdołała się ona jednak utrzymać na poziomie sprzed roku (symboliczny wzrost o 0,1 procent). Jeśli chodzi o samą sprzedaż imprez lotniczych roczna dynamika wzrostu była również niewielka i wyniosła 2,5 procent, podczas gdy przed tygodniem notowano wzrost o 32 procent – relacjonuje, otwierając swoje cotygodniowe podsumowanie wydarzeń prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej. Czytaj też: „W biurach podróży Grecja goni Egipt”. Ilustruje ten wstęp wykresem dwuletniej dynamiki sprzedaży sporządzonym na podstawie raportów PZOT. Rainbow obsłuży 500 tysięcy klientów Zajmuje się dalej omówieniem wyników jakie ze swojej działalności opublikowała spółka akcyjna Rainbow Tours, właściciel biura podróży Rainbow. Raport na potrzeby Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie obejmuje trzy kwartały 2018 roku. To pierwszy dokument touroperatora – zauważa ekspert – który obrazuje rezultaty jego działalności w kluczowym okresie bardzo nietypowego dla turystyki wyjazdowej sezonu. Jak opisuje Betlej, w branży panuje duże zaniepokojenie wywołane zdaniem wielu jej przedstawicieli ofensywną polityką cenową biura TUI Poland, która może doprowadzić do istotnego osłabienia sytuacji finansowej niektórych organizatorów i branży jako całości. Problem jest tak poważny – przypomina Betlej – że PZOT wysłał do szefa niemieckiej organizacji zrzeszającej biura podróży i agentów turystycznych, Deutsche ReiseVerband, Norberta Fiebiga list zwracających uwagę na tę kwestię. Więcej: „Polscy touroperatorzy: Ktoś powinien zbadać, czy TUI gra uczciwie”. Jak pisze Betlej, sprawozdania finansowe Rainbow mogą stanowić punkt orientacyjny dla oceny całego rynku, choć trzeba pamiętać, że to biuro podróży najczęściej ma znacznie lepsze wyniki niż większa część pozostałych dużych podmiotów działających w turystyce wyjazdowej. Rainbow odnotował osiągnięcie po trzech kwartałach 1,364 miliarda złotych przychodów, co oznacza wzrost w stosunku do tego samego okresu roku poprzedniego o 15,4 procent. W tym ze sprzedaży imprez turystycznych przychody wyniosły 1,246 miliarda złotych, czyli o 16,6 procent więcej. Co ciekawe, liczba klientów wzrosła wyraźnie mocniej, bo o 22,6 procent, do 449,6 tysiąca. Oznacza to, że spadła średnia cena sprzedawanych wycieczek i to aż o prawie 5 procent – z 2905 do 2761 złotych. Prawdopodobnie – uważa Betlej – do końca roku liczba klientów Rainbow przekroczy pół miliona. Autopromocja Specjalna oferta letnia Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc KUP TERAZ Zarazem raport pokazuje, że zyski firmy spadły wobec wyników zeszłorocznych o dwie trzecie. Wynik operacyjny obniżył się z 56,8 miliona do 19,8 miliona złotych, zysk brutto z 55 milionów do 17,6 miliona złotych, a zysk netto z 44,3 do 14,1 miliona złotych. Podobnie było z wynikami za sam III kwartał 2018, w którym przykładowo zysk netto obniżył się z 38,4 miliona do 13 milionów złotych. Po czwartym kwartale ostateczny zysk netto może się jeszcze nieco obniżyć do przedziału dużych wartości jednocyfrowych (w zeszłym roku wyniósł 36,1 mln złotych) – ocenia autor. W normalnej sytuacji – komentuje – rok tak istotnych spadków zysków śmiało mógłby zostać uznany za mocno nieudany. Warto jednak zwrócić uwagę na mocno okrągłe wypowiedzi w tym względzie innych organizatorów, które mogą świadczyć, że liczą się oni z zakończeniem tego sezonu stratą. Na tym tle wyniki Rainbow mogą okazać się jednymi z najlepszych w całej polskiej branży turystyki wyjazdowej. Atuty Rainbow Rainbow ratuje w trudnej sytuacji kilka atutów – pisze dalej Betlej. „Należy do nich bardzo duży udział wysoce rentownych wycieczek objazdowych, które w tym roku nie podlegały tak dużym przecenom jak masowe wycieczki typu sun & beach. Szczególnie godne uwagi są takie imprezy organizowane w krajach egzotycznych, które ponadto cechuje duża odporność na przyszły wzrost konkurencji ze strony tanich linii. Silnym atutem organizatora jest duża sieć sprzedaży własnej (salony, call center). Po przeliczeniu danych z raportu wynika, że w trzech kwartałach tego roku wniosła ona do wyniku grupy kapitałowej dodatkowe prawie 5 mln zysku netto. Wynika to ze znaczącego wzrostu sprzedaży w kanałach własnych, przy stosunkowo niskim jednoczesnym wzroście kosztów, co skutkowało bardzo niskimi krańcowymi kosztami sprzedaży (poniżej 4 procent)”. Jak dalej zauważa ekspert, Rainbow ratował się też „dość konserwatywną polityką cenową, co pozwoliło mu (…) chronić swoje marże”. Innymi słowy, nie ulegał presji i nie obniżał zbytnio cen wyjazdów, dzięki czemu może mniej, ale jednak na nich zarabiał. Szczególnie w okresie first minute. Przychody touroperatora z działalności hotelowej przyniosło po trzech kwartałach 10,6 miliona złotych przychodów, a zysk netto wyniósł 504 tysiące złotych. W sezonie letnim 2019 roku, po oddaniu do eksploatacji nowego hotelu o standardzie 5 gwiazdek organizator będzie dysponował 465 pokojami w dwóch hotelach własnych (4 i 5 gwiazdek) i jednym wynajmowanym w całości na 16 lat (4 gwiazdki). „Organizator planuje wprowadzanie do tego segmentu nowych obiektów, co spowoduje stopniowy, ale bardzo znaczący wzrost jego kontrybucji do wyniku Grupy Kapitałowej jako całości”. Cena ferii prawie bez mian O 4 złote w ostatnim tygodniu spadła średnia cena wyjazdu z biurem podróży na ferie (wyjazd między 28 stycznia a 3 lutego 2019 roku) – wyliczyła Traveldata na podstawie danych zebranych 15 listopada i porównanych z cenami z 8 listopada. Największe zniżki odnotowano na wyjazdy na Gran Canarię – o 147 złotych i do Hurghady – o 52 złote. Najistotniejsze wzrosty średnich cen miały z kolei miejsce w wypadku wycieczek na Fuerteventurę – o 118 złotych i na Turecką Riwierę – o 81 złotych. Zmiany średnich cen w ostatnim tygodniu obrazuje mapa, a ich przebieg w tym sezonie na pięciu najważniejszych kierunkach w polskiej zimowej lotniczej turystyce wyjazdowej, przedstawia wykres. Miniony tydzień – objaśnia Betlej – przyniósł nieco większe od przeciętnej, czyli od 4 złotych, spadki cen wycieczek na najważniejszych kierunkach zimowych, czyli do Egiptu (o 30 złotych) i na Wyspy Kanaryjskie (o 18 złotych). Podobne zniżki średnich cen objęły też niektóre mniej masowe kierunki, jak Tunezja (Dżerba) – o 33 złote, Maroko (o 25 złotych) i Cypr (o 12 złotych). Na pozostałych kierunkach odnotowano dość solidne zwyżki, największe w Turcji – średnio o 81 złotych, a łagodniejsze w Portugalii i na Malcie – o 49 i 48 złotych. W wypadku Tunezji znaczny wzrost mógł mieć związek z chwilowym spadkiem cen w okresie o tydzień wcześniejszym – domyśla się ekspert. Również niewiele, bo o 6 złotych, wzrosła cena wyjazdu na ferie, jeśli porównać ją ze średnią ceną sprzed roku. To nieduża zmiana, jeśli wziąć pod uwagę – pisze Betlej – że cena paliwa lotniczego w minionym tygodniu była większa niż przed rokiem o 12,5 procent. Na większe koszty organizatorów miał też wpływ kurs złotego, który dla rozliczeń turystycznych osłabł o prawie 2 procent. W rezultacie oba te czynniki powodowały, że średnia cena wycieczki powinna być o 85 – 95 złotych wyższa. Spośród dwóch najważniejszych kierunków zimowych (nie licząc egzotyki jako całości) – pisze Betlej – większą zwyżkę cen rok do roku ponownie wykazał Egipt, gdzie ceny przewyższały poziom z sezonu 2017/2018 średnio o 234 złote. Najwyraźniej podniosły się w skali roku ceny w Marsa Alam – o 321 złotych, a kolejny raz najmniejszy wzrost średnich cen wycieczek zanotowano w Szarm el-Szejk – o 131 złotych. Na Wyspach Kanaryjskich zwyżka średnich cen rok do roku była tym razem znacznie mniejsza i wyniosła średnio 24 złotych. Z perspektywy dwóch sezonów liczonych łącznie średnie ceny wycieczek na Wyspy Kanadyjskie podniosły się jednak o 55 złotych, a w odniesieniu do Egiptu obniżyły o 9 złotych. Na mniej masowych kierunkach największą zwyżkę dwuletnią odnotowano w Maroku – o 190 złote, a największy spadek na Cyprze – o 1117 złotych. TUI trzymał niskie ceny Największe, ale i tak stosunkowo niewielkie zniżki średnich cen w porównaniu z ubiegłym sezonem Traveldata odnotowała w ofertach Neckermanna Polska i Coral Travel – po około 10 złotych. Średnie ceny w ofertach innych biur wzrosły natomiast od 28 do 291 złotych – opisuje prezes Traveldaty. W bezwzględnym poziomie cen wycieczek, czyli na pierwszym lub drugim miejscu w wypadku 12 zimowych kierunków i trzech kategorii hoteli, najczęściej najniższe ceny miał TUI Poland (16 ofert, przed rokiem 12, z przed dwoma laty 5). Za nim uplasowała się Itaka (13 ofert, przed rokiem i dwoma laty po 10 ofert) i biuro Exim Tours (10 ofert, w latach poprzednich 10 i 7 ofert). W skali ostatniego roku najbardziej poprawiły pozycję w tej kategorii TUI Poland i Itaka. Przy tym najwięcej najniższych cen na hotele trzy- i czterogwiazdkowe miały Itaka i TUI Poland, a na pięciogwiazdkowe – TUI Poland. Do Egiptu najtaniej można było – według badania Traveldaty, jak relacjonuje Betlej – pojechać z Coral Travel (7 ofert) i Rainbow (3 oferty), a na Wyspy Kanaryjskie z Itaką (8 ofert) i Rainbow (6 ofert). „Nieco zaskakująco wysoka pozycja biura TUI Poland akurat w tym ujęciu wynika z tego, że ma ono albo jedyne, albo relatywnie korzystne oferty tylko na wycieczki do niektórych miejsc (Riwiera Turecka, Lanzarote, Dżerba, Portugalia i Maroko), co daje mu aż 14 wskazań na ogólną liczbę 16, podczas gdy na reszcie kierunków jego oferta zimowa wypada słabiej niż przeciętna (np. kierunki egipskie, większość kierunków kanaryjskich)”.
W dzisiejszych czasach coraz więcej osób decyduje się na pracę jako animator w biurze podróży. Praca ta jest nie tylko pełna wyzwań i ciekawa, ale również może być bardzo dobrze płatna. W tym artykule dowiesz się, ile zarabia animator w biurze podróży i jakie są czynniki wpływające na wysokość wynagrodzenia. Ile zarabia animator w biurze …
Poniżej znajduje się tabela prezentująca wysokość zarobków w podstawowych stanowiskach w biurach podróży. Podane są trzy kwoty - nie średnie, ale mediana i kwota od której zaczyna się 25% najgorzej i najlepiej zarabiających. Jest to lepszy rozkład niż podanie średnich, bo przy dużych rozpiętościach płac, średnia nie daje 20 lipca 2023 r. 20 lipca 2023 r. Prywatny odrzutowiec może kosztować od 2 milionów do nawet 85 milionów dolarów, w zależności od jego wielkości i zasięgu. Model, rok produkcji i cechy samolotu mogą podnieść cenę jednego dokładnie wyglądającego samolotu w stosunku do drugiego. Więc cena prywatnego odrzutowca może się różnić. 32 euro. Aquapark. 25 euro. 45 euro. –. –. 45 euro. 30-42 euro. Ceny wycieczek fakultatywnych podanych w tabelkach pochodzą z oficjalnych stron internetowych polskich biur podróży oraz od miejscowych biur z polską obsługą: LMEygpt.com w Egipcie i LenaKemal.com oraz AlanyaOnline.pl w Turcji. .